23 stycznia 2009

Zaniedbałam nieco bloga, widocznie nie jestem stworzona do systematyczności :] Właściwie to ja za dużo piszę, to miał być fotoblog... Od ostatniego wpisu były święta, sylwester i pewnie z 6 sesji z człowiekami ;>, większość jakoś mnie nie rusza.
Foty, które dziś tu zamieszczę są z grudniowego Off Festivalu. Gwiazda owego był Deerhoof. Perkusista był tak fotogeniczny, że właściwie zajmowałam się głównie nim :]

Żadnych fotek z Sylwestra nie będzie :) Czeka jeszcze na publikacje Lolitek (tak, rodzaj męski), ale na to trzeba jeszcze poczekać, mam ostatnio ciężkie dni :]

Post Scriptum (cholera, nigdy nie wiem jak się te człony ustosunkowują do dużych liter:P) : ostatnio zgłębiam zaniechany przeze mnie od lat trip hop. W tym miejscu podziękowania dla mojej mamusi, która kupiła mi ( a właściwie sobie) pierwszą kasetę Massive Atack! Właściwie dziwię się, że nie napisałam tu jeszcze nic o muzyce, chyba nie umiem. Chyba się nie da nie popadając w banał. si ja

10 grudnia 2008

Cienie cz. II

Tak jak napisałam, tak zrobiłam, odsunęłam regały i kierowałam światło w sobie tylko znanych kierunkach, które wciąż się zmieniały, bo ciągle nie wychodziło tak, jak zamierzałam. No i to szkolne krzesło, które posiadam, pozostawia wiele do zyczenia w kwestii estetyzmu i wszystkiego właściwie. Wiekszość prac inspiruje mnie do myślenia nad kontynuacją, ale potrzebuję bardziej profesjonalnego tła, żeby móc się czymkolwiek chwalić... z drugiej strony podoba mi się kilka pierwszych zdjeć, zabarwionych nutą chaosu meblowego, przemieszaną z gumolitem w kolorze głębokiej zieleni. I właśnie je chciałam tu dziś pokazać.

7 grudnia 2008

Cienie

A właściwie światło w kontrze. To moje najnowsze zajęcie z flashem. Właściwie dopiero się uczę co i jak, niestety ogranicza mnie brak miejsca, jak to w akademiku i dlatego skupiłam się na detalach i małych
fragmentach, chociaż i tak na jedno ze zdjęć wkradła się lampa postawiona na ziemi. Dzisiaj będę dalej próbować, ty
m razem jednak odsune jakieś zbedne regały.


17 listopada 2008

Szlachcianką być...


To marzenie wczoraj zostało na kilka godzin spełnione! Jeden z fotografów ze strony Max Models miał na mnie pewien pomysł. Wymyślił sobie, że dobrze będę wyglądała z szablą, w stroju szlacheckim lub bardzo do niego zbliżonym. Kilka dni wcześniej wyruszyliśmy więc na szmateksowe łowy. Wczoraj odbyła się sesja. A oto jej owoce, póki co kilka, ale dokleję jeszcze, jak już sama wejdę w ich posiadanie.



Chyba to, czego się najmniej spodziewałam, to fakt, że pozowanie to jest jednak ciężka praca, a jakże!





Stać bez ruchu, nie mrugać, a tu wiatr wieje w oczy i łzy lecą, a na dodatek ja w cienkiej koszulinie z żabotem, a temperatura około 5 stopni plus leciutka mżawka i wiatr... ale o dziwo na mojej twarzy zimna nie widać :)
Pierwsze foto było robione nad jeziorem, koło Zameczku Myśliwskiego w Kobiorze, a drugie na jednym z tarasików ów Zameczku. Ale to co było przed jest nieporównywalne z doznaniami, których doświadcza człowiek wewnątrz tej budowli. Wszystkie ściany bez wyjątku zapełnione są pogłowiem przeróżnych zwierząt: dzików, antylop, jest nawet bizon! Miałam też przygodę z jedna z wypchanych dzikich kaczek, ale o tym chyba lepiej nie mówić...
Najprzyjemniejszy był apartament...widok na jezioro, drewniane, stare meble, sekretarzyk z epoki i łóżko, a właściwie łoże z błękitną pościelą w pomieszczeniu przypominajacym trapez...