

Szkoda, ze takiego ruchu nie ma zimą, życie byłoby łatwiejsze :)

Dzisiaj, zarówno w celu ochłodzenia, jak i w ramach akcji "odczarnienia" nieco mojego bloga, prezentuję kilka zdjęć z sesji, która miała miejsce właśnie w czasie największych paryskich upałów (34 stopnie w cieniu).

Razem z Charlotte, którą widzicie na zdjęciach, czekamy na narodzenie jej syna, powinien był uczynić to już w zeszłym tygodniu, ale najwyraźniej żar z nieba nie zachęca do wizyt na tym świecie :) Czekamy, bo 8 dni po urodzeniu czeka małego ważna w jego życiu ceremonia, o której napisze innym razem.
Tymczasem delektujcie się błękitem basenu :)